Jak żyć bez SNAPCHATA? (cz. 4.)

 

Jak żyć bez Snapchata i nie dostać od Niego BANA!?? (4)

Twitter_2010_logo_-_from_Commons.svg
Przychodzi moment, kiedy trzeba wreszcie dobitnie powiedzieć: O co chodzi!!

Generalnie są trzy metody, by przekazać czytelnikom, o co nam chodzi. Ale tylko jedna z nich jest rzeczywiście popularna.

1. Znaną metodą jest metoda: „od przodu”. …Nie tylko studentów uczy się, żeby problemy, kwestie, które mają być objaśnione, wyrazić na początku tekstu.

Czyli, od razu należy dokładnie napisać: o czym będzie tekst, jaki jest cel danego tekstu (jeśli tekst ma wiele części – to w 1. części).  To rozsądna metoda, ale przecież nie jedyna!

2. Metodą zupełnie inną jest napisanie tego na końcu tekstu. Metoda ta, zwana czasem „od tyłu”, jest znana nie tylko kobietom…

Czyli w części ostatniej, np. 5. – piszemy, o co nam chodziło!

Użycie tej metody powoduje – rzecz jasna – różne reakcje czytelników. Jedni – po przeczytaniu 1 i 2 (czasem nawet 3 części) – zniecierpliwieni przestają czytać następne części artykułu. Inni dostają tzw. śmiechawki i czekają podnieceni (lub jedynie nieco podnieceni) aż do ostatniej części, by wreszcie zrozumieć, o co mogło chodzić autorowi! Nieliczni zaś próbują analizować dokładnie każdą część artykułu i dociec: o co w tym chodzi?!…

Mnie zaś interesuje 3 metoda, która łączy w sobie metodą „od przodu” i „od tyłu”, z pewną przewagą metody „od przodu”.

branding-logos

Otóż w części 4. artykułu napiszę wreszcie: „O co chodzi”.

W niniejszym tekście: Jak żyć bez SNAPCHATA i nie dostać od Niego BANA”, chodzi o potencjalny problem wielu twitterowiczów (w nawiązaniu do „wędrowca” używam też terminu „twitterowiec” – tzn. posiadacz konta na twitterze, który często wędruje po tym medium).

Otóż twitterowicz (twitterowiec), który nie zachęca na TWITTERZE innych do korzystania ze SNAPCHATA (np. pisze wieloczęściowy tekst: „Jak żyć bez SNAPCHATA…”), potencjalnie może dostać – właśnie na twitterze – bana od tamtegoż.

Jest bardzo wiele osób władających językiem polskim, które działają na TWITTERZE, ale nie zamierzają działać na SNAPCHACIE.

Mam już przykłady z własnego „życia na twitterze”. W publicznej rozmowie z piłkarzem @BO8334 i groundhopperem, blogerem piłkarskim @Yacek_B nie wykazaliśmy zainteresowania SNAPCHATEM.

Ale czy mamy za to dostać BANA? Po co?!

I właśnie w tym tekście będę starał się pokazać, jak – mając dystans do SNAPCHATA, a nawet publicznie pisząc: „Po co mi SNAPCHAT?” – nie dostać od tego medium BANA.

Jedna czytelniczka spytała metodą „na priva”, dlaczego w 1. części wymieniam Kartofliska. Warto odpowiedzieć publicznie.

Z prostego względu: Kartofliska publicznie wyraził zainteresowanie SNAPCHATEM, prawdopodobnie w Niego wszedł (nie wnikam czy „od przodu”, czy „od tyłu”).

Być może uznał że jest medium po części „kibicowskie”… To Jego prywatna sprawa.

Skoro pewna część kibiców włazi w SNAPCHATA, to …dlaczego by tego tematu nie kontynuować??

@PrezesPan (ekspert w „Ósma Liga Mistrzów”)

(c.d.n. wyjątkowo w czwartek 27 kwietnia 2017 przed północą…)

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Jak żyć bez SNAPCHATA? (cz. 4.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s