DIETA KIBICA 2016/17 i 2017/18

Motto:
Pasztetu nie jada się w Polsce na surowo

Dieta kibica i piłkarza
(nie tylko Klasy C!)

#DietaKibica #DietaStadionowa #DietaPiłkarza

Przedwstęp

Od razu przejdźmy do rzeczy. Bez wstępów.
Jak każdy temat poważny, który interesuje przynajmniej kilkadziesiąt milionów Polaków, tak i dieta kibica i piłkarza Klasy C (C-klasy), czy inaczej dieta stadionowa, wymaga wybitnego wstępu. W związku z tym chcieliśmy, by ten Wstęp napisała tzw. osoba wybitna (czyli taka, której żona/mąż i wyższe uczelnie pozwalają na wygłaszanie swego stanowiska w danych sprawach). Zwróciliśmy się więc do dietetyka: profesora doktora habilitowanego – dra h. c., ale za szybko zadał pytanie: „Ile?…” (1)

W tej sytuacji postanowiłem zająć się sam tym Wstępem (gdy tymczasem Pan Qurort, nie bez porad swej żony, powoli szykuje kilka przepisów).

Żeby nie przedłużać dalej, przejdźmy do treści Wstępu, bo bezeń nie da rady…

Wstęp


Dieta, jak wiemy, stanowi jedną podstaw kultury społecznej na całym świecie, a więc również w naszej Polsce! Inną dietę stosują dane warstwy społeczne, np. robotnik budujący stadion na co dzień nie jada tego samego, co pracownik korporacji. Inna jest kultura jedzenia w środowiskach wegan, inna w środowiskach myśliwych, inaczej jadają też piłkarze / kibice, a inaczej malarze / rzeźbiarze / muzycy. Choć oczywiście coraz częściej diety danych warstw i środowisk społecznych się (po części) pokrywają.

Dieta nie dotyczy tylko ludzi!, choć ludzie to słowo wymyślili. Otóż uwaga!!!: dieta, o której będziemy pisali, jest zdecydowanie przeznaczona dla ludzi!

Dotyczyć będzie roślin jadalnych występujących na obiektach piłkarskich niższych lig (mniej więcej do poziomu IV ligi) oraz  –  w wypadku stadionów, które znajdują się poza siedzibami klubów sportowych – najbliższych ich okolic (do ok. 50 m od trybun).

Oczywiście, wokół nas pełno jest zwierząt; znajdą się przeto i one w naszych rozważaniach, ale nie jako temat podstawowy!… Oto np. nigdy nie będziemy zachęcać, by zwierzęta domowe (psy, koty, kaczki, gęsi, węże, jaszczurki, pająki i wszystkie inne) były wprowadzane na stadiony, a tym bardziej, by pasły się na boiskach! Nie uważamy za sensowne, by właściciele chodzili z psami, kotami, kurami itd. (2) po trybunach i zbierali rośliny jadalne, notabene zwane na ogół chwastami… https://twitter.com/kartofliska/status/790894808009236480?lang=pl (3)

Natomiast jeśli właściciele (po konsultacji z weterynarzami) będą dawali kosztować zwierzętom jakieś dania na podstawie naszych przepisów – nie wyrażamy sprzeciwu!

Pamiętajmy, że dieta, a więc i dieta kibica czy dieta stadionowa jest sprawą zdecydowanie poważną. Każdy mężczyzna, który skończy 40 lat staje się poważny. A jeśli już zajmuje się dietą – musi być całkiem, zupełnie i w pełni, i całkowicie poważny!!! Nie ma innego wyjścia.

Ale jesteśmy w Polsce. U nas byli i tacy, którzy używali diety do nie wiadomo czego i po co…
Byli bardzo niepoważni – w sprawie tak istotnej społecznie jak polska dieta!, np. https://www.youtube.com/watch?v=d89hLno78xM

Niech to nie będę przykłady dla nas. Niech te zachowania niepoważne nie zwiodą nas na manowce, itd.! Zresztą, jak słyszałem (wprawdzie z drugiej ręki), „Kuchnia pełna niespodzianek” przyczyniła się do szybszego zejścia z ekranu tv programu: Za chwilę dalszy ciąg programu

Dieta kibica i piłkarza klasy C (C-klasy) nie może być męczarnią, ale ma być poważną frajdą, zdrową poważną przygodą!…

Jeśli frajdą dość powtarzalną jest zwymyślanie sędziego, piłkarzy grających na czas itd. itd., to zbieranie roślin w przerwie meczu wokół stadionu nie może być frajdą?

Można też działać wymiennie. Kolega niech zwymyśla sędziego od wampirów, kastratów, jałowców…, a my zbierajmy wtedy rośliny. I później zamiana: my rzucamy wiąchy na boisko, a kolega zbiera ‘chwasty’ na trybunach. (4)

Do konsultacji dietetycznych zapraszamy wszystkich

blogerów,
twiterowców,
youtuberów,
vimeowiczów (vimeorów)…

– tych, którzy lubią obejrzeć czasem/często mecz, ale nie po to, by się podniecać zgrabnym piłkarzem lub piłkarką nożną, ale w celach zdrowotnych i sportowych głównie… Bądźmy wreszcie poważni!!

Obiecujemy jedno – nie odpuścimy tematu. A zatem – do dzieła!!!

Pan Prezes i Pan Qurort –
świeżo upieczeni w ognisku 40-latkowie (wśród dzikich świń, kaczek i kartofli)
sprawcy programu #dietakibica #dietastadionowa #dietapiłkarza

  1. S. Jakby kto pytał, lubimy zwłaszcza jeść żołędzie, zdziczałą pietruszkę, zdziczałego selera i czosnek, czasem: szyszki chmielu, prawdziwki i inne grzyby. To wszystko okraszamy nierzadko pasztetem. …Nie kłamiemy. Udowodnimy!

Wszystko to – z wyjątkiem pasztetu – jadamy na surowo, bo tak jest najbardziej zdrowo.

Ale reszty polskich roślin stadionowych nie mamy w nosie! Także bądźcie spokojni KIBICE i PIŁKARZE – jeszcze podamy wiele niezłych i zdrowych przepisów z naszych stadionów!

P. S. Pana Krzysztofa Materny nadal nie widzę w #DietaKibica i #DietaStadionowa.
Tak jest.


Przypisy:

  1. Nazwiska nie podajemy, na prośbę tego człowieka.
  2. Wiosną 2016 r. zostałem poważnie skrytykowany przez Pana Ambasadora za propozycję wpuszczenia jednej kaczki (tylko jednej!) na boisko tuż po meczu, czego świadkiem był Redaktor Naczelny Kartoflisk. I od tej pory jednak inaczej podchodzę do tej spawy!
  3. Zauważmy, że Pan Redaktor Kartoflisk używając tu sformułowania: „pięknie zarośnięte trybuny”, zachęca kibiców – chcąc nie chcąc – do skosztowania wielu roślin zarastających trybuny i okolice boisk. Nie wygląda, by robił to celowo. Wszak efekt dietetyczny mógł po takim tweecie wystąpić!
    Generalnie temat: jak często i co konkretnie kibice w Polsce zbierają na obiektach piłkarskich celem konsumpcji – wymaga badań sportowosocjologicznych.
  4. Ponad rok temu nie kolega, ale koleżanka w sukience zbierała ze mną ‘chwasty’ na trybunie. Gdy ona była o 2-3 poziomy wyżej, wtedy ja zerkałem na jej kolana i uda.Gdy natomiast ja zbierałem chwasty 2-3 rzędy wyżej, koleżanka nie zerkała na moja kolana i uda (choć miałem krótkie spodnie).
    Kto potrafi to racjonalnie obiektywnie wyjaśnić bez robienia idiotycznych żartów?
    Blogi Sportowe
Reklamy